|
|
|
Varia - Natura
Jeżozwierze to była nagroda za całodzienne bieganie po górach. Spotkaliśmy je w górach Catskill w stanie Nowy Jork, USA. Na początek skradaliśmy się uważając na każdy chrzęst żwiru, na każdą złamaną gałązkę. W końcu mogliśmy się zbliżyć na odległość jakichś dwóch metrów nie niepokojąc zwierząt. Dzięki teleobiektywowi nałożonemu na cyfrowego Canona S10 mogliśmy wykonać portrety tych niezwykłych futrzaków. Po przekroczeniu magicznych dwóch metrów pokazywały nastroszone kolce!
Kreta spotkaliśmy przy drodze. Mistrz Kopaczy próbował urządzić sobie spacer po jezdni. Nie jest trudo sobie wyobrazić co by się stało, gdyby właśnie przejeżdżał samochód. Na szczęście udało się go zawrócić, chociaz pokazał "uszczypliwość" swoich zębów.
Młoda sowa, która wypadła z gniazda leżała wychłodzona i głodna pod drzewem. I co z nią zrobić? Jak dowiedzieliśmy się od ptasiego specjalisty: "bez myszy ani rusz". Okazało się jednak, że włożenie malucha do gniazda wystarczyło aby uratowac jej życie. Na dwóch zdjęciach widać przysypiającą wśród liści, już spokojną sowią mamę.
Ślimak jak to ślimak. Pokazał rogi.
Cała nadęta bo nie chciała opuścić miłego, mokrego asfaltu. Drwiła z samochodów i nic sobie nie robiła z tego, że jest chroniona. Może jakiś zoolog podpowie co to za gatunek?